czwartek, 23 października 2014

Jakiego języka się uczyć by znaleźć dobrze płatną pracę?

Jakiego języka się uczyć by znaleźć dobrze płatną pracę? 


- krótkie przemyślenie w formie wypocin zmęczonego tygodniem tłumacza;)

Nawet nie wiecie ile razy słyszę to pytanie - od dzieci znajomych, od nieznajomych w Internecie i w różnych innych dziwnych miejscach. 

Odpowiedź na to pytanie nie jest prosta i powinna brzmieć: to zależy!

Od czego? 

A np. od tego co chcesz w życiu robić, w jakiej branży pracować. Dogłębna analiza sytuacji na rynku pracy i potrzeb pracodawców jednak nie daje nam pewności, że stan obecny utrzyma się w trakcie nauki języka oraz w momencie, gdy będziemy mogli pochwalić się znajomością języka i próbować tę znajomość czy umiejętność zmonetyzować, bo przecież często o to właśnie chodzi. Należy też uwzględnić stosunek podaży do popytu - to znaczy, że język na który dziś jest popyt, niekoniecznie będzie dawał gwarancję zatrudnienia, po tym jak "rzuci się" na niego spora liczba osób. 

Jeszcze niedawno (w 2013r.) Komisja Europejska wydała raport „Languages for Jobs”, który wskazała główny kierunek zapotrzebowania na języki w kontekście oczekiwań pracodawców. Jakie języki w nim znajdziemy? Niemiecki, rosyjski, francuski i hiszpański. A, zapomniałbym - oczywiście na I miejscu jest angielski, a pozostałe, które wskazałem jako języki dodatkowe. 

Zaskoczeni? Niby nie, ale jak dla mnie UE oczywiście informuje ze sporym opóźnieniem. M.in. dlatego, że boom na np. hiszpański powoli już przemija, a w kontekście coraz większego napływu młodych ludzi z Południa, którzy przyjeżdżają do pracy w Polsce, sens nauki staje pod znakiem zapytania. 

Ok, ok - uczyć jest się zawsze warto, ale tym razem bardzo wąsko spojrzałem na naukę języków - tylko w kontekście szans na pracę. 

Języki, które zawsze warto znać to języki naszych sąsiadów - Ci przynajmniej z zasady od wielu już lat są niezmienni. 

Języki krajów, z którymi historycznie prowadzimy długo wymianę gospodarczą. Jest szansa, że trend się nie zmieni. Zgodnie z danymi portalu internacjonalizacja.pl w topie mamy: Niemcy, Wielka Brytania, Czechy, Francja, Włochy, Rosja (pikuje ostro w dół), Holandia, Szwecja, Węgry, Hiszpania.

Czy warto jest się uczyć tych wszystkich języków? I tak i nie. Dajmy przykład takiej Szwecji, gdzie +/- 85-90% mieszkańców porozumie się z nami w języku angielskim. I to w angielskim w bardzo czystej postaci. Ogólnie moda na języki skandynawskie przyszła z dwóch różnych źródeł: rozwój branży BPO i szeroko pojętego outsourcingu w Polsce oraz emigracja Polaków do Skandynawii. Trochę nam się to wyklucza, ale ok ;) Ok, szwedzki zakopałem, choć nie do końca, ale zaraz do tego wrócę bo otóż przede mną raport Sedlak&Sedlak i to nawet świeży - WYNAGRODZENIE OSÓB ZE ZNAJOMOŚCIĄ NIETYPOWEGO JĘZYKA. 

Miejsca i mediany zarobków brutto w PLN: 
1. Chiński 6000 
2. Węgierski! 5900 (no i kto by pomyślał?) 
3. Serbski 5400 
4. Arabski 5338 
5. Szwedzki 5000 ( a jednak;) 
6. Czeski 4950 

i z ciekawszych... 
12. Ukraiński 4095 

Jakiego języka w tej stawce nie znajdziemy (pierwsza 16-stka)? Ani francuskiego, ani hiszpańskiego, ani niemieckiego... 

Jaki z tego morał? Nie żyjcie wyobrażeniami! Żyjcie bieżącymi wydarzeniami, lokalnym rynkiem pracy, bo może będąc zakopanym w książki od francuskiego przegapiłeś fakt, że za Twoim domem wielką fabrykę buduje koncern z Chin albo na Twoim osiedlu buduje się wieżowiec skandynawskiego giganta bankowego. 

Jak to wygląda na rynku biur tłumaczeń (ile biorą za tłumaczenia angielskie, a ile za węgierskie) opowiem niebawem ;)
 

niedziela, 12 października 2014

Kim jest tłumacz przysięgły?

Pytanie niby błahe, niby wszyscy wiedzą, ale wciąż spotykamy się z brakiem informacji w tej kwestii.

Tak więc śpieszymy z informacjami, które chcąc nie chcąc wsparliśmy danymi z portalu wikipedia (http://pl.wikipedia.org/wiki/T%C5%82umacz_przysi%C4%99g%C5%82y), bo całkiem sensowny opis tam znaleźliśmy.

Tłumacz przysięgły to przede wszystkim tłumacz, ale co różni go od zwykłego tłumacza bez dopisku "przysięgły"? O co tyle krzyku i zachodu?

Otóż tłumacz przysięgły jest uważany niejako za urzędnika państwowego z określonymi uprawnieniami. Ma swoją pieczęć, którą zatwierdza swoje tłumaczenia. Pieczęć ta jasno określa uprawnienia tłumacza.

Wykonywanie zawodu tłumacza przysięgłego jest w Polsce ściśle regulowane w ustawie o zawodzie tłumacza przysięgłego.

A co z wynagrodzeniem?

Jeśli weźmiemy pod uwagę wynagrodzenie dla osób prywatnych lub firm z kapitałem prywatnym , wynagrodzenie takie jest ustalane przez samego tłumacza. Jeśli natomiast mówimy o wykonywaniu tłumaczeń na rzecz organów państwowych - jest ono określone przez Ministerstwo Sprawiedliwości.

Pamiętajmy, że praca tłumacza przysięgłego nie ogranicza się do tłumaczeń pisemnych.

Co ważne tłumacz przysięgły jest traktowany jako osoba zaufania publicznego, na równi np. z prawnikiem. Ta korelacja jest bardzo bliska, ponieważ tłumacz przysięgły może tłumaczyć pisma procesowe.

Tłumacze przysięgli mogą współpracować z biurami tłumaczeń jak i prowadzić swoją działalność, firmowaną swoim nazwiskiem.

czwartek, 25 września 2014

Ile bierze biuro tłumaczeń?

Ile bierze biuro tłumaczeń?


No właśnie - pytanie zasadne, jak z resztą w każdej branży. Tylko odpowiedź nie jest taka prosta.

Zacznę od początku... Na polskim rynku za podstawę należy uznać fakt SAMEGO PŁACENIA! Otóż to! Ile razy można usłyszeć od Klienta, który opłaca przelot, nocleg, lunch - cokolwiek, że to on ma jeszcze coś dopłaca?. Z całym szacunkiem drogi Kliencie, ale tak! Idąc do sklepu za rogiem nie wpadamy w takie myślenie tylko najzwyczajniej w świecie płacimy. Lecimy samolotem, idziemy do fryzjera - korzystamy z czegoś, z czyjejś wiedzy umiejętności - płacimy. OCZYWIŚCIE NIE GENERALIZUJEMY! Okazujemy dużą cierpliwość i zrozumienie, ale czy gdybyś TY, DROGI KLIENCIE usłyszał od swojego przełożonego lub usługodawcy, że w sumie dostałeś biurko, krzesło, laptop i dostęp do ekspresu do kawy, więc nie potrzebujesz wypłaty - co byś pomyślał? Szanujemy naszych klientów, staramy się wejść w ich świat, poczuć życie firmy, poznać produkt i specyfikę pracy. Stale aktualizujemy specjalistyczną, branżową wiedzę oraz nie zapominamy języka (obcego i nie tylko) w gębie. Liczymy na wzajemność :)

Zawsze zrobi ktoś taniej... Prawda! Kliencie, masz rację! Ale czy rzucisz na szalę zaufanie i szacunek swoich gości i kontrahentów?

Żeby za bardzo nie smęcić, bo tak naprawdę kochamy naszą pracę i nie wyobrażamy robić sobie nic innego, a nasi Klienci są inspirujący i napędzają nas do działania! Ale jeszcze w jednej kwestii pomarudzimy, ponieważ czasem czujemy się jak kobiety opiekujące się domem i dziećmi, kiedy to mąż zasuwa cały dzień w zagranicznej korporacji. W opinii części społeczeństwa ONA nic nie robi. Błąd! Robi i to bardzo dużo. Z tłumaczami podobnie... To, że pracuje w domu, nie oznacza że śpi albo ogląda TV. Poza tym łatwo poznać to po efektach pracy :)

Tym pozytywnym akcentem... zabieramy się dalej do pracy!


arrivederci!



PS. W powyższym tekście nawiązujemy do wypowiedzi z różnego rodzaju forów i blogów, które śledzimy!

środa, 17 września 2014

Tłumaczenie symultaniczne - ważny aspekt

Tłumaczenie symultaniczne - jedna ważna kwestia!

 
W ostatnim wpisie poświęciliśmy uwagę porównaniu tłumaczenia symultanicznego i konsekutywnego. Dziś skupimy się na jednym z nim, mianowicie tłumaczeniu symultanicznym. Ważną sprawą jaką należy poruszyć przed rozpoczęciem przygotowań do konferencji to decyzja o użyciu lub nieużyciu rozwiązań technologicznych.
 
Mówiąc wprost... Jeśli konferencja jest duża nie ma się nad czym zastanawiać. Technologia weszła praktycznie do każdej sfery naszego życia... I całe szczęście! Wyobrażacie sobie konferencję na 100 osób, gdzie na grupy po ok. 4-5 osób przypada ok 20-25 tłumaczy, szeptających w różnych językach? My tak, ale rozwiązanie to bolałoby nas niemiłosiernie ;)
 
Biorąc pod uwagę coraz większą niezawodność, coraz lepszy dźwięk i rosnący komfort zarówno dla słuchacza jak i tłumacza, należy zastanowić się po co nam popularna jeszcze niedawno "szeptanka". Otóż wiemy, że "stara" metoda jest nadal żywa, ale głównie podczas niedużych spotkań, szczególnie gdy uczestnicy niebywałą uwagę przykładają do dyskrecji (kwestie podsłuchów itp.).
 
Jak myślicie, czy tłumaczenie symultaniczne w sposób szeptany przetrwa próbę czasu i rozwoju technologii i znajdzie swoją niszę czy zniknie bezpowrotnie?
 
 

niedziela, 7 września 2014

Rodzaje przekładów

Witajcie!

Dziś zajmiemy się dwoma typami tłumaczeń, które często mylą się trafiającym do nas klientom. Przedstawimy krótko charakterystykę oraz wskażemy wady i zalety poszczególnych rozwiązań.

Myśli nasze dziś skupimy wokół tłumaczeń ustnych - konsekutywnego i symultanicznego.

Najczęstszą sytuacją w których stosowane są obie formy tłumaczenia (przynajmniej z naszych obserwacji) to konferencje oraz wideokonferencje. Ale od początku...

Tłumaczenie konsekutywne polega na odtwarzaniu wypowiedzi po zakończeniu jej fragmentu. Przykład: Prelegent wypowiada określoną część swojej prezentacji (od kilku zdań do kilku minut wypowiedzi), po czym następuje pauza i chwila dla tłumacza, który odtwarza treść wypowiedzi. Robi to na podstawie m.in. notatek, zapisów, które poczynił w trakcie wypowiedzi. Tłumaczenie konsekutywne może występować zarówno przy wykorzystaniu rozwiązań technologicznych (tłumaczenia przez słuchawki) lub osobiście przez tłumacza szeptem dla grupy 1-4 osób.

Z czym wiąże się tłumaczenie konsekutywne dla tłumacza? Przede wszystkim z możliwością poznania całego kontekstu, nawet gdy fragmentarycznie pojawiają się słowa-klucze, słowa nieprzetłumaczalne, metafory i inne. Tłumaczenie to nie jest w pełni automatyczne i nie polega na szybkim powtarzaniu często słowo w słowo. Charakteryzuje się większą dokładności, jednak jest bardziej czasochłonne oraz wytraca tempo prezentacji.

Właśnie dlatego, coraz częściej stosowane jest tłumaczenie symultaniczne, które przeprowadzane jest w tym samym czasie, co wypowiedź prelegenta. Tempo prezentacji zostaje zachowane, przekazywane informacji jest szybsze. Dzięki temu rozwiązaniu większy komfort towarzyszy zarówno mówcy jak i słuchaczowi, którzy pozostaje na bieżąco np. z prezentacją wyświetlaną w tle. Przy tłumaczeniu symultanicznym ciężko byłoby się obyć bez specjalnego wsparcia technologicznego - tłumacz znajdujący się w specjalnej, wyciszonej kapsule oraz słuchacz noszący słuchawkę lub zestaw słuchawkowy.

Wybór jednej z wymienionych wyżej form tłumaczenia ustnego w dużej mierze zależy od charakterystyki konferencji czy spotkania, od percepcji i wieku słuchaczy, od ich doświadczeń oraz czasem standardów jakie stosuje organizator.

Oczywiście codziennie pojawiają się artykuły traktujące, które rozwiązanie jest lepsze, nowocześniejsze itp. Jednak w tym przypadku nie powinniśmy ulegać trendom czy modzie. Doradztwo profesjonalnej firmy, która dobierze odpowiednie rozwiązanie do danej sytuacji będzie nieocenione.